Matrescencja, czyli niewidzialna rewolucja. Dlaczego narodziny matki to proces, a nie jedna noc?
Jutro Dzień Matki. Z każdej strony zaleją nas idealne kadry z mediami społecznościowymi na czele: uśmiechnięte, nieskazitelne kobiety, świeży zapach niemowlęcia i wszechobecna, pastelowa harmonia. A co, jeśli Twój wewnętrzny świat wygląda zupełnie inaczej? Jeśli zamiast wszechogarniającej euforii czujesz się w tej roli po prostu... zagubiona?
Siedzisz w fotelu, patrząc na śpiące maleństwo, i zamiast uniesienia łapiesz się na tęsknej myśli: „Gdzie podziała się ta dziewczyna sprzed ciąży? Kim jest ta kobieta w lustrze?”. Chcę, żebyś usłyszyła to wyraźnie: zdejmij z siebie ten niszczący ciężar winy. To, co przeżywasz, to nie jest błąd w Twoim oprogramowaniu ani dowód na to, że „nie nadajesz się na matkę”. To czysta, potężna biologia i psychologia, która właśnie przepisuje Twoją tożsamość.
Drugie dojrzewanie, o którym nikt nie mówi
Na studiach psychologicznych uczymy się o zjawisku, które powinno być kamieniem węgielnym każdej szkoły rodzenia, a o którym wciąż mówi się w głównym nurcie zbyt cicho. To matrescencja – dynamiczny proces stawania się matką. Termin ten ukuła antropolożka Dana Raphael, niezwykle trafnie porównując go do adolescencji, czyli okresu dojrzewania nastolatków.
Kiedy nastolatek przechodzi przez burzę hormonów, zmienia swoje ciało i buduje nową tożsamość, świat podchodzi do niego z wyrozumiałością. Dlaczego więc od kobiety oczekujemy, że w ułamku sekundy – wraz z przecięciem pępowiny – bezboleśnie i bezbłędnie wejdzie w zupełnie nową rolę życiową? Matrescencja to narodziny nowej Ciebie. A narodziny to głęboki, pełen sprzeczności proces, a nie pstryknięcie palcem na sali porodowej.
Neurobiologia macierzyństwa: Co dzieje się w Twojej głowie?
Jako ekspertka muszę to podkreślić: Twoje poczucie rozchwiania ma twarde uzasadnienie w architekturze Twojego mózgu. Kiedy kobieta rodzi dziecko, jej mózg dosłownie się przebudowuje. Zmienia się struktura kory przedczołowej i ciała migdałowatego, by uwrażliwić Cię na potrzeby malucha.
Ta niesamowita hiperczujność ma jednak swoją cenę. Powoduje, że Twoje ciało migdałowate (odpowiedzialne za wykrywanie zagrożeń) stale działa na wysokich obrotach. Dodajmy do tego potężną burzę hormonalną, permanentny brak snu i zmianę priorytetów, a otrzymamy przepis na totalne przebodźcowanie układu nerwowego.
W psychotraumatologii mówimy o tzw. oknie tolerancji. To ta przestrzeń, w której radzisz sobie ze stresem i zachowujesz spokój. Jednak codzienna logistyka sprawia, że to okno u mam drastycznie się kurczy. To dlatego drobiazg (jak rozlana woda) potrafi wywołać wybuch złości lub płaczu. To nie słabość – to Twój przeciążony układ nerwowy prosi o ratunek.
Matczyna ambiwalencja, czyli prawo do tęsknoty za ciszą
Masz pełne prawo kochać swoje dziecko nad życie, skoczyć za nim w ogień i jednocześnie... do bólu tęsknić za swoją dawną niezależnością, spontanicznością i ciszą. Te dwa stany nie wykluczają się wzajemnie.
Sama doskonale znam ten stan z własnego podwórka. Łącząc wymagający etat, wychowywanie moich dwóch wspaniałych chłopców i codzienną, zagraniczną logistykę w UK, nieraz czułam potężne przebodźcowanie. Zastanawiałam się wtedy, kim ja teraz właściwie jestem. Zrozumienie, że moje emocjonalne rozedrganie to naturalny koszt budowania siebie na nowo, a nie objaw porażki, było najbardziej uwalniającym momentem w moim macierzyństwie.
Dlatego najlepszym i najbardziej uzdrawiającym prezentem, jaki możesz sobie sprawić na ten Dzień Matki, jest odpuszczenie. Danie sobie prawa do czucia całego wachlarza emocji: od absolutnej, wzruszającej euforii, po głęboką frustrację i chęć ucieczki. Twoje emocje to Twój kompas. Wskazują, czego w danej chwili potrzebujesz najbardziej.
Osobiste koło ratunkowe – odzyskaj stery
Jeśli czujesz, że ten emocjonalny rollercoaster trwa zbyt długo, codzienne przebodźcowanie odbiera Ci siły, a Ty funkcjonujesz wyłącznie w trybie przetrwania – stworzyłam coś, co pomoże Ci wrócić do pionu. Narzędzie, którego sama tak bardzo potrzebowałam lata temu.

Mój eBook „Rozkwit” to przewodnik, w którym łączę twardą wiedzę psychologiczną z prawdziwą, maminą codziennością – bez sztucznego lukru. Krok po kroku pokazuję w nim, jak:
- zrozumieć swoje skrajne emocje,
- realnie zaopiekować się przebodźcowanym układem nerwowym,
- poszerzyć swoje okno tolerancji,
- wyjść z wyniszczającej pułapki perfekcjonizmu.
Nie musisz być idealna, żeby być wspaniałą mamą. Musisz być po prostu ze sobą w kontakcie.
[ KLIKNIJ TUTAJ I PODARUJ SOBIE EBOOK „ROZKWIT” - link ] – zrób to dla siebie z okazji Dnia Matki. Odetchnij, zdejmij presję i pozwól sobie w końcu prawdziwie rozkwitnąć w tej nowej, budowanej od podstaw wersji siebie.


